Emily Giffin jest amerykańską autorką bestsellerów takich jak „Dziecioodporna” czy „Sto dni po ślubie”. Na jej książkę wpadłam przypadkiem i postanowiłam się z nią zapoznać. Wybór okazał się dobry i mam nadzieję, że wkrótce poznam inne pozycje autorki.
Darcy Rhone jest dziewczyną idealną, którą urodziła idealna mama. Ma dużo pieniędzy, przystojnego narzeczonego, z którym ma wziąć ślub. Myśli, że na wszystkie luksusy sobie zasłużyła, aż tydzień przed ślubem dowiaduje się, że jej narzeczony zdradza ją z jej najlepszą przyjaciółką. Całe jej poukładane życie w jednej chwili wali się w gruzy.
Autorka stworzyła idealny obraz głównej bohaterki. Dlaczego tak sądzę? Darcy jest egoistyczna, zadufana w sobie i płytka jak mało kto, a żeby coś osiągnąć musi zmienić swoje życie od podstaw. Dzięki takiej kreacji mamy okazję zaobserwować, jak jedno wydarzenie potrafi zmienić człowieka. Właśnie taką przemianę (niemalże o trzysta sześćdziesiąt stopni) przechodzi nasza główna bohaterka, a ja czytając, nie mogłam się temu nadziwić i byłam pod dużym wrażeniem owej zmiany. Spodobała mi się również postać Ethana, który potrafił uświadomić Darcy, co w życiu jest najważniejsze.
Całą historię czyta się szybko, losy kobiety wciągają, a fabuła jest może i mało oryginalna, ale napisana w dobrym stylu i przede wszystkim z widocznym przesłaniem.
Polecam jako dobre czytadło o nietuzinkowym morale i dobrym pouczeniu, bo sądzę, że każda kobieta ma w sobie coś z Darcy, coś, co niekoniecznie jest dobre i co należy w sobie spróbować zmienić.