Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philippa Gregory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Philippa Gregory. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 czerwca 2015

PHILIPPA GREGORY "Odmieniec"

Odmieniec - Philippa Gregory

Z twórczością Philippy Gregory zetknęłam się stosunkowo niedawno i byłam bardzo zadowolona
z tegoż spotkania. Od razu też zachciało mi się więcej i przypadkowo trafiłam na "Odmieńca". Jest to pozycja o tyle ciekawa, że w pełni fikcyjna, a nie, jak dotychczas to było z twórczością autorki, opowiadająca losy jakiejś znanej postaci historycznej. 

Po śmierci ojca Izolda ma dwa wyjścia: albo poślubi obrzydliwego księcia, albo wstąpi do zakonu. Wraz ze swoją służącą i zarazem przyjaciółką Iszrak, udaje się więc za mury klasztoru, by objąć tam funkcję ksieni. Niedługo po jej ślubach zakonnice zaczynają dziwnie się zachowywać - lunatykują, na ich rękach pojawiają się stygmaty, popadają w obłęd. Wtedy do Augustynek przyjeżdża papieski wysłannik, Luca Vero, by wyjaśnić sytuację. 

Fabuła powieści osadzona została w średniowieczu, gdzie rola kobiety była mocno ograniczona,
a ludzie wierzyli w najdziwniejsze rzeczy. Gregory chce pokazać lęki ówczesnych ludzi, a także życie w tamtych czasach. 

Bohaterowie są wykreowani w precyzyjny sposób - każdy z nich ma coś pokazywać swoją postawą. Moją największą sympatię wzbudził giermek Luki - Freize, który bardzo kocha zwierzęta, potrafi się z nimi obchodzić, i choć wszyscy mają go za głuptasa, nie raz udowadnia, że nie jest tak głupi, na jakiego wygląda.

Powieść jest stosunkowo krótka, więc jej lektura nie zajmuje zbyt wiele czasu. Autorka postawiła przed Lucą i jego świtą dwa zadania do wykonania, i chociaż oba wątki napisane zostały starannie, to ten drugi zepsuł mi całkowicie lekturę. Moim zdaniem, jeden główny wątek z zakonem byłby wystarczający. 

"Odmieniec" to pierwszy tom serii "Zakon Ciemności", jestem więc ciekawa, w jaki sposób pisarka pokieruje dalszymi losami bohaterów. Nie pozostaje mi nic innego, jak sięgnąć po kolejny tom i się
 o tym przekonać. 

piątek, 24 kwietnia 2015

PHILIPPA GREGORY "Kochanice króla"


O Philippie Gregory słyszał każdy szanujący się czytelnik Isadory. Ja właśnie dzięki jej recenzjom skusiłam się na książki tej pisarki i nie żałuję tej decyzji, bo chociaż przeczytałam dopiero jedną (na półce czeka już kolejna), to pewnie niedługo ten wynik znacznie się poprawi.

"Kochanice króla" to historia sióstr Marii i Anny Boleyn, które zabiegają o względy króla Anglii Henryka VIII. Szkopuł tkwi w tym, że Henryk ma żonę, uwielbianą przez Marię, Katarzynę. Ród Howardów i Boleynów za nic ma sobie królową, a także męża Marii, chcąc za wszelką cenę zobaczyć członka swojej rodziny na tronie. Gdy w krąg zainteresowań króla wchodzi Anna, walka o tron staje się coraz bardziej zawzięta i traci wszelkie zasady.

Jedyne, co chciałoby się powiedzieć, to "wow", ale z drugiej strony, szkoda byłoby poprzestać jedynie na tym. Gregory bardzo obrazowo oddała czas historyczny w powieści, wzorowo odtworzyła zasady panujące na dworze. Tak dokładne opisy wskazują jednoznacznie na ogromną wiedzę autorki, którą hojnie dzieli się z czytelnikami. 
A jakież to były czasy? To wtedy, kiedy kobieta nie mogła decydować sama o sobie, gdy wszelkie kwestie rozstrzygane były przez jej ojca i rodzinę, bez jakiejkolwiek myśli o samej zainteresowanej. Najbardziej pożądanymi cechami były spryt, przebiegłość, dwulicowość, które pozwalały piąć się po chwiejnej drabinie społecznej. Życie na dworze wymagało trudu i poświęceń, nie każda panna mogła zostać królewską faworytą, nie każda też potrafiła unieść to brzemię.

Historia sióstr Boleyn jest dramatyczna, a z biegiem rozdziałów coraz więcej w niej szaleństwa i desperacji. Anna jest tą z sióstr, która nie zawaha się przed morderstwem, czy innym grzechem śmiertelnym byle tylko zdobyć upragniony cel - koronę Anglii. Maria natomiast, choć z pozoru głupiutka i nie potrafiąca tańczyć, jak jej zagrają, okazuje się w efekcie najmądrzejszą z rodziny.

Philippa Gregory spisała się na medal. Jej książka wciąga od pierwszych stron zachwyca drobiazgowością, a także genialną fabułą. Nie jestem/byłam fanką powieści historycznych, gdyż zwykle kojarzyły mi się z nudą i scenami batalistycznymi (stereotypy, wiem, wiem), teraz wiem, że o historii można opowiadać intrygująco, a czytać ją z wypiekami na twarzy.