Kiedyś, dawno temu przeczytałam "Samotność w sieci" i zakochałam się w tej książce. Ktoś mi później napisał, że powtórna lektura tej książki uświadamia nam jej wszystkie defekty. Więc do tej pory nie odważyłam się do niej wrócić, bo chcę ją zapamiętać, jako tą wspaniałą.
"Miłość oraz inne dysonanse" wypożyczyłam z chęci przeżycia z bohaterami dobrej historii. Może okrutnie smutnej i chwytającej za serce. Takiej, której się nie zapomina.
Znów mamy dwoje bohaterów, tak jak dwoje jest autorów tej książki. Struna, to z pochodzenia Polak, przebywający pewnego rodzaju załamanie psychiczne. Mężczyzna rozpamiętuje utraconą, zdradzoną miłość i muzykę, która tkwi w nim głęboko, i po którą boi się sięgnąć. Anna, to Rosjanka, która żyje w nieszczęśliwym małżeństwie. Jej mąż jest zimny jak lód i nie rozumie jej potrzeb i pragnień.
Dwie spragnione uczucia osoby, które w końcu się ze sobą spotykają i zakochują w sobie szaleńczo, beznadziejnie, słuchając muzyki klasycznej.
Czy ta powieść spełniła moje oczekiwania? Owszem, jest o miłości, wszyscy bohaterowie książki mają o niej bardzo dużo do powiedzenia i to chyba jest mój główny zarzut. Powiecie, sama chciała, a teraz narzeka. Chciałam, ale chyba nie w takiej ilości. Uczucie może być piękne, ale i beznadziejne na milion różnych sposobów. I te milion sposobów chyba chcieli opisać Wownenko i Wiśniewski. Po jakimś czasie zaczyna się odczuwać przesyt. Smutek po prostu przytłacza i chce się zaprzeczyć, że przecież nie zawsze historie miłosne kończą się źle.
Czytałam tę książkę ponad pół roku temu, a dopiero teraz zebrałam się żeby napisać recenzję. Mogę więc śmiało powiedzieć, że tej historii szybko się nie zapomina i jakaś jej część w człowieku zostaje. Jak niewyjęta z palca drzazga... i jak ślady po złamanym sercu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janusz Leon Wiśniewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janusz Leon Wiśniewski. Pokaż wszystkie posty
piątek, 26 grudnia 2014
niedziela, 7 października 2012
JANUSZ LEON WIŚNIEWSKI "S@motność w sieci"
Janusz Leon Wiśniewski jest doktorem informatyki i doktorem
habilitowanym chemii. Wszystkie książki jego autorstwa trafiły na listy
bestsellerów, dodatkowo „S@motność w sieci” została również zekranizowana.
Zacznę może od tego, że jestem autentycznie dumna, iż mamy w
Polsce pisarza, który tak przepięknie opowiada o współczesnej miłości. Bo jego
książka, to właśnie opowieść o miłości, która rozwija się poprzez ICQ i chat. Od
dawna, bowiem wiadomo, że przez Internet łatwiej jest się otworzyć przed drugą
osobą. To historia o tym, że cały weekend można spędzić czekając na e-mail od
ukochanej i słowa „Jakubku, tęskniłam za Tobą”. Że można pisać o tym, o czym
nigdy nikomu by się nie powiedziało prosto w oczy.
Zatracałam się w tej książce całkowicie. Czytałam w
autobusach i kompletnie nic do mnie nie docierało. Gdy musiałam przerwać
lekturę, zdarzały się momenty, kiedy długo próbowałam przywrócić się do
rzeczywistości, przestać działać, jakbym była w innym świecie.
Choć jest to książka o miłości, jest bardzo smutna. Cierpiałam
wraz z Jakubem, płakałam, bo życie często jest tak niesprawiedliwe i zabiera
nam to, co kochamy najbardziej.
„Jest taki moment, kiedy ból jest tak duży, że nie możesz
oddychać”
Pierwszy raz zdarzyło mi się aż tak wczuć w lekturę i
chociaż historia może wydawać się nierealistyczna i mocno przerysowana, to mnie
osobiście zachwyciła. Równocześnie nabrałam też ochoty na zobaczenie filmu,
jestem ciekawa, czy odda nastrój powieści, czy tak samo obudzi we mnie burzę
emocji, skłoni do jakiejś refleksji.
Polecam, polecam, polecam! Jestem pewna, że jeszcze do niej
wrócę, że nie zapomnę tych przesyconych smutkiem, ale jakże prawdziwych
cytatów. Powtórzę raz jeszcze, jestem dumna, że tak dobry pisarz jak Janusz
Leon Wiśniewski, stanął na mojej drodze. Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się i
na waszej.
„Nagle tak cicho zrobiło się w moim świecie bez Ciebie…”
Subskrybuj:
Posty (Atom)