Witkacy znany jest zapewne dlatego, że jest „Szewcy” są lekturą szkolną. Jako osoba niezwiązana z pisarstwem również jest bardzo interesujący, chociażby z tego względu, iż popełnił samobójstwo.
„Szewcy”, to lektura krótka, składająca się z trzech aktów. Niestety nie jest to książka łatwa w odbiorze i , jak powiedziała moja polonistka, żeby ją zrozumieć, należałoby przeczytać co najmniej ze dwa razy. I tak jest w istocie, gdyż lektura zawiera dużo metaforycznych i zawiłych sformułowań, ponadto gro przekleństw tak wymyślnych, że ciężko je przeczytać.
Fabuła nie jest skomplikowana. Pierwszy akt rozgrywa się w warsztacie szewskim, drugi w więzieniu, a trzeci w troszkę zmienionym zakładzie z aktu pierwszego. Bohaterów również nie ma wielu, mianowicie dwoje czeladników, majster Kajetan, księżna, Scurvy oraz kilku innych występujących jedynie epizodycznie. Główne rozważania dotyczą nacjonalizmu, kapitalizmu i utyskiwań szewców, którzy bez pracy nie mogą żyć i którzy wiecznie żalą się na swój los i brak dziwek. Z ciekawostek, słowo „dziwka” występuje tam, w co drugiej wypowiedzi.
Jeśli chodzi o mnie, „Szewcy” nie trafili w mój gust. Zmęczyłam ją w tempie ekspresowym, niewiele z niej zrozumiałam i pewnie bardzo szybko o niej zapomnę. Żaden z bohaterów nie był moim ulubionym, jedynie księżna rzuciła się w oczy, jako wiecznie spragniona pieszczot i wyuzdana kobieta, której wszyscy pragną, a którą mało kto może mieć.
Wrażenia po lekturze nijakie. Tym razem obszerność wypowiedzi bohaterów trochę zrekompensowała fakt, że jest to proza. Tylko tyle. Mam nadzieję, że omówienie książki na języku polskim troszkę rozjaśni mi w głowie, zdania jednak nie zmienię.