Pani Terakowska jest jedną z polskich autorek, które lubi się za to, co robią. Osobiście przeczytałam już cztery jej książki i w każdej znalazłam coś dla siebie.
Ono, to nienarodzone dziecko, poczęte w zielonym Renault w Sylwester nowego tysiąclecia. Ono, jest wpadką zrodzoną z gwałtu, niechcianym produktem, niechcianego stosunku. Pomimo tego, główna bohaterka Ewa, nie chce się go pozbyć, bo wreszcie zauważa, że ma coś dla siebie, czym nie musi się z nikim dzielić, ale z kim może dzielić każdy dzień i noc.
Jestem pełna podziwu dla Ewy, która mieszka w pipidówce, jej rodzina dawno przestała być normalna, a ona sama nie ma matury i zarabia grosze. Ojciec od dawna zasłuchuje się w Bachu, a matka i siostra żyją dla Big Brothera.
Książka podobała mi się właśnie dzięki głównej bohaterce, która radziła sobie, pomimo wszystko, bo chciała Ono przygotować na to, co zastanie na tym świecie. Pragnęła mu powiedzieć, że nie musi się bać, bo ona jest przy nim i jakoś dadzą sobie radę.
Jeśli więc chcecie przeczytać cukierkowe love story z happy Endem, to ta książka zdecydowanie nie jest dla was, bo nawet zakończenie jest tam nieprawdopodobne i daje do myślenia. I uważam, że dzięki temu, że książka przedstawia tak parszywy obraz życia, jest warta uwagi i chwili zastanowienia.
Czy polecam? Według uznania, mi się podobała i myślę, że wielu innym również przypadnie do gustu.
___
Dziękuję bardzo za adresy stron z szablonami. W tym zakochałam się od pierwszego wejrzenia, mam nadzieję, że wam też się podoba :)