sobota, 17 września 2011

LEW TOŁSTOJ "Anna Karenina tom I"


Lew Tołstoj, do tej pory znany mi był jedynie ze słyszenia. Pewnie nie przeczytałabym jego książek, gdyby nie wpadła mi w ręce „Kolacja z Anną Kareniną”, dzięki której zapragnęłam zapoznać się ze wszystkimi pozycjami omawianymi na spotkaniach bohaterek powieści.

Tom I pozwala nam poznać grono bohaterów. Bo chociaż prym wiodą losy tytułowej Anny, to powieść jest wielowątkowa i poznajemy również rodziny Szczerbackich, gdzie akcja skupia się na Kitty, Obłońskich, gdzie mamy okazję zapoznać się z siostrą Kitty – Dolly, czytamy również o adoratorze młodszej z sióstr, Lewinie i Wrońskim, który zapoczątkuje kłopoty Anny zakochując się w niej bez pamięci.

Prócz perypetii rodzinnych, nakreślony jest również poprzez dialogi, czy przemyślenia bohaterów, wątek historyczny. Jawią nam się, zatem problemy z uwłaszczeniem chłopów, dyskusje na temat emancypacji kobiet, czy asymilacji mniejszości narodowych (tu mowa również o Polsce).
Tak jak w „Mistrzu i Małgorzacie”, drażniły mnie rosyjskie nazwiska, tak tutaj czytało się je bez większych trudności i w ogóle nie raziły w oczy. Tom ma zakończenie otwarte, pozostawia kilka nierozwiązanych aspektów, które z pewnością doczytamy w tomie II.

Skupmy się na chwilkę na bohaterach. Anna Karenina, to kobieta bardzo magnetyczna, powiedziałabym. Ma w sobie wielką siłę, ogromną charyzmę, którą potrafi dobrze wykorzystać. Pomimo nie młodych już lat potrafi skutecznie przyciągać do siebie mężczyzn, którzy wpatrują się w nią jak w obrazek. Co najlepsze, robi to nie całkiem świadomie. Jest wręcz uzależniona od swojego małego syna, dla którego zrobiłaby wszystko.
Drugą bohaterką, którą niezmiernie polubiłam, jest Kitty, która niestety z Anną nie miała za dobrych stosunków. Czemu, zdradzić nie mogę, bo zepsułabym wam całą zabawę. Kitty jest jeszcze młoda, nie wie za wiele o życiu, wiele musi się nauczyć. Jest za to śliczną dziewczyną o wielkim sercu, którą łatwo skrzywdzić, czy pozbawić jakichkolwiek złudzeń. Ta jej dziewczęcość bardzo mnie ujęła.

Zazwyczaj przy wyborze lektury omijam szerokim łukiem klasykę. Książki te po prostu mnie nudzą, losy bohaterów wydają mi się trywialne, ich zachowanie niecodzienne. Zwyczajnie, nie jest to dla mnie przyjemność. Tutaj, czytało mi się szybko, a losy Anny i innych rodzin, bardzo mnie wciągnęły. Z przyjemnością zabiorę się więc za tom drugi, jestem go bardzo ciekawa. Oczywiście chcę się dowiedzieć, jak potoczą się losy mojej ulubionej bohaterki. Czym prędzej zatem biorę się za lekturę, a i wam polecam.

środa, 14 września 2011

MONIKA LIPIŃSKA "Kokosowy Budda"


„Kokosowy Budda”, to powieść dla młodzieży, dzięki której Monika Lipińska zdobyła I nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie Literackim Wydawnictwa Telebit. Ja zainteresowałam się nią ze względu na przykuwający uwagę tytuł oraz dużo pozytywnych recenzji.

Róża, po powtórnym ślubie swojej mamy, przeprowadza się wraz z nią oraz jej mężem Adamem do Wrocławia. Zamieszkuje w pięknym domu, w którym jednak nie czuje się szczęśliwa. Dodatkowo okazuje się, że Adam namówił jej mamę do zmiany wiary i tego samego oczekuje od niej. Podczas bezcelowej włóczęgi po mieście, Róża poznaje grono osób, które są dla niej wybawieniem. Czy tylko tak jej się wydaje?

Tytułowym Buddą okazuje się chłopak, który nieźle namiesza w życiu dziewczyny. Najpierw rozkocha ją w sobie do tego stopnia, że dziewczyna podejmie kilka błędnych decyzji, a później okaże się draniem, jak to zazwyczaj bywa.

Całość czyta się bardzo szybko, mnie wystarczył jeden wieczór. W książce ciągle coś się dzieje, ale to w ogóle mi nie wystarczyło. Róża jawiła mi się jako osoba ze słabą psychiką, która zbyt szybko podejmuje decyzje i kieruje się tylko uczuciami. Jej postać jest wykreowana na naiwną dziewczynkę, która raz po raz wykazuje się charyzmą. Najczęściej dzieje się tak w sytuacjach ostatecznych, gdy nie ma już nic do stracenia.
Spodobała mi się za to postać Sary, koleżanki z klasy Róży. Jest osobą wyrazistą, wyróżniającą się z tłumu, potrafiącą sobie radzić w każdej sytuacji, i co chyba najważniejsze, z głową na karku.

Powieść czyta się łatwo, autorka posługuje się prostym i zrozumiałym językiem – w końcu, to książka młodzieżowa. Jesteśmy ciekawi losów dziewczyny, tego, co wymyśli w danej chwili. Jak mówiłam, dzieje się dużo, ale pozostawia po sobie i tak spory niedosyt. Myślę, że choć postać głównej bohaterki niezmiernie mnie denerwowała, była osobowością dosyć ciekawą. Typowa młodzieżówka, nie mniej jednak, miła odskocznia.