niedziela, 9 grudnia 2012

JULIA BLACKBURN "Życie zaczyna się we Włoszech"


„Życie zaczyna się we Włoszech”, to opowieści mieszkańców wioski w Ligurii, spisane przez autorkę, która osiedliła się tam w roku 1999. Początkowo, nie znając języka, czuła się obco, z biegiem lat zadomowiła się jednak w pięknym zakątku Włoch i zyskała sobie sympatię miejscowych.

Adriana, Armando i Ida, Nanda, Agostina, Tunin i Terzina, to tylko kilkoro bohaterów opowieści Julii Blackburn, której książka jest ich wspomnieniami z czasów wojny, a także, gdy większość była jedynie mezzadri – „półludźmi”, żyjącymi niemal pod władzą padrone, dla którego musieli być gotowi zrobić niemal wszystko – oddać większość jedzenia, czy ukochaną kobietę.

Pisarka mówi również o sobie, o życzliwości, z jaką się spotkała, cierpliwości mieszkańców, którzy musieli znosić jej „afrykański” włoski, a także o pięknie jej „miejsca na ziemi”. Książka napisana jest w formie reportażu, nie jest to jednak suchy i bezuczuciowy opis, a barwna powieść przesycona różnego typu emocjami – od spontanicznej radości i rozpierającego poczucia piękna i zadowolenia z życia, po bardzo głęboki i przytłaczający smutek ze śmiercią w roli oddanej przyjaciółki.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała, choć w jednym zdaniu o okładce, która mnie urzekła. Błękit genialnie kontrastuje ze stonowanym tłem, wszystko ładne i przyjemne dla oka. Interesująca, zwracająca uwagę. I bardzo dobrze, taka powinna być każda okładka.

Czyta się bardzo dobrze, płynnie, język jest prosty, a fabuła bardzo swojska – można się łatwo wgryźć w jej klimat, odpocząć przy niej i posłuchać fascynujących historii. Nazwałabym ją odprężającą, pomimo iż porusza trudny temat wojny, straty i cierpienia. Po prostu dobrze się czułam „w jej towarzystwie”. Zachęcam.

Książkę otrzymałam z Wydawnictwa Nasza Księgarnia. Dziękuję serdecznie!

6 komentarzy: